Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morawy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 października 2012

Wino i sushi

















Dzisiaj nietypowy wpis, ale tak trochę planuję, że tych 'nietypowych' wpisów jednak w przyszłości będzie więcej. Wina to właściwie temat nie do ogarnięcia, jedzenie też, więc jak połączymy jedno z drugim, to w ogóle okazuje się, że można by spędzić wieczność pisząc o niezliczonych kombinacjach, smakach, mniej lub bardziej dziwnych, mniej lub bardziej udanych połączeniach.


Tak samo jak i z winem samym w sobie, w przypadku połączenia wina z potrawami/przekąskami wiele można przewidzieć. No przynajmniej od razu można stwierdzić co na pewno nie będzie do siebie pasowało...Generalnie, jak już wspominałem tutaj nie przeciwieństwa, a raczej podobieństwa się przyciągają. Dlatego do białego ryżu, to jednak tylko białe wino...

Co takiego najlepiej nam się skomponuje z takim domowym (jak w tym moim przypadku) sushi? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba najpierw stwierdzić z czym tutaj mamy do czynienia. No więc tak, mamy tu biały ryż (łagodny, słodkawy, słony), rybę (no chyba nie trzeba opisywać smaku, w przypadku wędzonej ryby - słony, zapach i smak dymu), marynowany imbir (ostry, intensywny, słodki, kwaskowaty), wasabi (ostry, aromatyczny), glony (słony, warzywny) z warzyw np. ogórek (delikatny, orzeźwiający), no i oczywiście sos sojowy (słony). Rzecz jasna tą całość zdominują przede wszystkim te najostrzejsze smaki i aromaty wasabi, sosu sojowego, imbiru i do pewnego stopnia ryb. Zatem trzeba znaleźc wino które może w pewien sposób konkurować z tym całym wachlarzem smaków...


Co takiego mamy do dyspozycji? Przyznam, że nie odbyłem specjalnie na okazję rolowania domowego sushi wyprawy w poszukiwaniu najlepiej pasującego wina, a jedynie skorzystałem z zawartości własnej lodówki i regału. Najlepsze co tam na tę okoliczność znalazłem to były dwa wytrawne, białe wina: Veltlinske Zelene od Diana Moravia i Ryzlink Rynsky (Riesling) od Habanske Sklepy (zakupiony w Piotr i Paweł za 19 lub 20 zł). Zastanawiałem się jeszcze intensywnie nad Mueller-Thurgau od Habanske Sklepy (opisane już przeze mnie) i sądzę że to byłoby zdecydowanie najlepsze, ale jednak koniec w końcu zdecydowałem się akurat na te dwa... Tak swoją drogą winem które zawsze mi przychodzi na myśl jeżeli chodzi o sushi jak i ryby to jest Pinot Gris, ale znam może z jedno miejsce gdzie na pewno mógłbym dostać niezłe wino z tego szczepu.





Tak swoją drogą to przyznam że nie za bardzo wiedziałem czego się spodziewać po Veltlinske Zelene (w Austrii znany jako Gruener Veltliner), bo po prostu tego szczepu nie znam, no ale z tego co kojarzyłem, to byłem pewien, że będzie to coś zdecydowanie w kierunku orzeźwiającego, nieco ostrego wina. W barwie ten Gruener Veltiner jest dość atrakcyjny, głęboko żółty, krystaliczny. Sam aromat jest już bardzo orzeźwiający z nutami soczystych egzotycznych owoców. Konkretnie, można tu wyraźnie wyczuć woń ananasa. W ustach to morawskie wytrawne wino z późnego zbioru jest gładkie, jedwabiste w teksturze. Jest tu też konkretny posmak zielonych, kwaskowatych jabłek, na finiszu delikatnie szczypiące, lekko pikantne na języku. Bardzo przyjemnie skomponowało się z sushi i jego ostrymi smakami. Wręcz, powiedziałbym pikantne smaki zniwelowały ostrość wina i wydobyły z niego więcej owocowej słodyczy. Słowem, naprawdę niezłe połączenie, punkt dla Gruener Veltliner.





Jak się ma sprawa z drugim towarzyszem domowego sushi? W aromacie Rieslinga z Moraw mamy lipę i kwiaty, soczystą owocowość oraz sporo orzeźwienia. Trzeba tu jeszcze wspomnieć o barwie (zazwyczaj piszę o niej tak dla zasady, bo generalnie nie uważam barwy za jakąś istotną cechę, chociaż w niektórych przypadkach bywa niezbyt ładna i wtedy świadczy o niskiej jakości), która jest dośc niezwykła - intensywna, landrynkowo-żółta, z delikatnie zielonym odcieniem. Wino w ustach jest dość pełne, jest tu nuta słodyczy, ale też dobrze wkomponowana, orzeźwiająca kwasowość. Ten riesling ma pełny posmak z nutą lipy. Generalnie cechuje się dość typowym dla Rieslinga połączeniem słodyczy z kwasowością. Fajne, przyjemne winko do picia samo. A jak z sushi? Tutaj zdecydowanie wygrywa Veltlinske Zelene, Rieslingowi chyba trochę brakuje pikantności i ostrości, żeby stanowić dobry akompaniament dla sushi.







sobota, 29 września 2012

Znowu Habanske Sklepy, tym razem Zweigelt, ale bez rewelacji

Kolejne winko firmowane przez Habanske Sklepy, również zakupione w Piotr i Paweł w cenie 19zł. Niestety tym razem bez rewelacji, bo to wino jest po prostu dość słabe. Zdecydowanie najsłabsze ze wszystkich win tego producenta których próbowałem. Zarówno Modry Portugal jak i Svatovavrinecke są dużo solidniejsze i nieporównywalnie ciekawsze i na pewno bardziej godne polecenia.

Więc po kolei. Jeżeli chodzi o barwę, to nie ma żadnych zaskoczeń, bo wino jest głęboko rubinowe z odcieniami fioletu. Już aromat nie jest zbyt czysty, ani pełny, do czego przyzwyczaiłem się w przypadku Zweigeltów. Jest tu głównie ostra nuta aronii i w tle trochę wiśni, ale nie określiłbym tego aromatu jako specjalnie przyjemny, chociaż z drugiej strony nie ma tu jakichś zgrzytów. W ustach dość wyraźny smak aronii razem z typową dla aronii goryczką i delikatnymi taninami. W posmaku wiśnie i przynajmniej na początku ulotna słodycz. Dość silna kwasowość sprawia jednak, że moim zdaniem wino jest po prostu mało harmonijne i że tak powiem za bardzo mi 'nie podeszło'.

To na pewno najsłabszy Zweigelt jakiego próbowałem, brak mu struktury, solidności i esencji. Może i jest w nim nieco z klimatu innego Zweigelta, tego od Zamecke Vinarstvi, ale nie ma tu tak przyjemnych i intensywnych aromatów jak w tamtym winie. W tym Zweigelcie po prostu za mało jest przyjemności i to właściwie tyle w tym temacie.

czwartek, 27 września 2012

Habanske Sklepy, cytrusowy Mueller Thurgau

Ostatnio odkryłem, że delikatesy Piotr i Paweł mają całkiem przyzwoitą ofertę czeskich win. Jest też i parę ciekawych austriackich win, ale niestety w dużo mniej przyjaznych cenach. Z tego co pamiętam, do niedawna oferta w tym zakresie była raczej uboga i obejmowała zaledwie kilka zdecydowanie drogich win.

No ale są zmiany na lepsze. Teraz w Piotr i Paweł można znaleźć cały wachlarz win od Chateau Bzenec i Habanske Sklepy i to w większości w bardzo dobrych cenach. Ze trzy albo cztery wina od Habanske Sklepy (Mueller -Thurgau, Zweigelt, Riesling i chyba coś jeszcze) kosztują jedynie niecałe 19 złotych. Nie kojarze tak dobrze win od Chateau Bzenec ale były chyba w podobnych cenach. Jest tam między innymi Frankovka, która dostała niezłą recenzję w magazynie 'Wino'. Co ciekawe mimo, że próbowałem już wiele win od tych dwóch producentów, to akurat tych które próbowałem, tam nie było (no poza Chardonnay od Chateau Bzenec).

Koniec z tym gadaniem. Dzisiaj w kieliszku znalazł się Muelller Thurgau z 2010 roku o przyjemnej jasno-żóltej barwie. Od razu można zauważyć wiele wspólnego z kupażem Mueller-Thurgau/Muskat Moravsky od Diana Moravia. Tutaj też jest - w tym przypadku dużo bardziej wyrazisty niż w tamtym winie - aromat cytrusów, a konkretnie pomarańczy i cytryny. Momentami pojawiają się nuty zielonych jabłek. Jest dużo orzeźwienia, ale i delikatna nuta słodyczy. W ustach wino ma przyjemnie gładką teksturę. Tutaj też są cytrusy a dłuższą chwilę po otwarciu pojawiają się jabłka. Na finiszu trochę delikatnie zaznaczonej goryczki i konkretna kwasowość. Nie określił bym tego wina jako ostre. no ale dla entuzjastów łagodnego wina mogłoby być nieco za ostre. Moim zdaniem, w cenie 19zł to naprawdę świetne białe wino. Jeżeli chodzi o relację ceny do jakości to zdecydowanie jedna z lepszych opcji.

Fotografię zamieszczę później, ale od razu mogę powiedzieć że poza napisem na etykietce to wino nie różni się z wyglądu niczym od innych win Habanske Sklepy.

wtorek, 18 września 2012

Ludwig, Modry Portugal 'na bogato'


Mój powrót na Morawy okazał się prawdziwym sukcesem. W czasie, gdy renoma czeskich spirytualiów bierze w łeb, czeskie wina nadal mają się doskonale...

Podobnie jak Zweigelt, Modry Portugal to moim zdaniem szczep z naprawdę dużym potencjałem. Przyznaję się też od razu, że Ludwig, Modry Portugal 'Prime Line' po prostu perfekcyjnie trafiło w mój gust. Szkoda tylko, że kolejnej butelki (a może raczej kilku więcej butelek) tego wina na razie nie dostanę, a nie kojarzę żeby ktoś je do Polski sprowadzał.

Więc po kolei, wino jest klarowne, ciemnnoczerwone, z delikatnym ceglastym odcieniem. Jest tu głęboki, intensywny aromat wiśni i czereśni. Jest tu dużo przyjemnie ciepłej, owocowej słodyczy. Wino jest bardzo lekkie w strukturze. W ustach wyraźne wiśnie i czereśnie. Wino jest intensywnie owocowe, pełne, bogate a także prawie pozbawione tanin. A to wszystko zwieńczonę delikatną, ale wyraźną słodyczą. Ten Modry Portugal jest czysty, ciepły, owocowy. Mój ideał? Do tego na pewno brakuje większej intensywności i esencji, ale ogólnie to nie ma czegoś takiego. Jednak, jeżeli chciałbym komuś pokazać jakiego rodzaju wina lubię to podałbym właśnie tego Modrego Portugala. Całkowite przeciwieństwo Botrugno Ottavianello...

No i tak na koniec, wino zakupiłem w Coop w Ołomuńcu. Ceny nie pamiętam ale prawie na pewno w przeliczeniu nie było to więcej niż 20 złotych.

Jeszcze tylko jedna uwaga, ten Modry Portugal to zdecydowanie wino do szybkiego wypicia. Chwilę po otwarciu jest po prostu najlepsze. Już dzień później sporo traci ze swojej świeżości i owocowości, które są jego głównym atutem.

czwartek, 6 września 2012

Habanske Sklepy, Svatovavrinecke 2008


Czeskich win ciąg dalszy. Obiecuję, że w najbliższym czasie zajrzę również w inne strony świata :D W sumie nawet chętnie już bym się przeniósł w inne klimaty, chociażby do Włoch. Ale jak na razie skupmy się na tym kolejnym już egzemplarzu St.Laurent/Svatovavrinecke a także kolejnym winie od Habanske Sklepy (wcześniej był Modry Portugal od tego producenta).

Wino jest dość klarowne, ciemno-ceglaste. Zarówno w aromacie i w smaku jest tu wiele z aronii, która powiedziałbym jest dość charakterystyczna dla tego szczepu. W aromacie są też jagody i maliny, a także trochę dymu. Wino jest bardzo lekkie w strukturze, tu nie ma żadnego zaskoczenia. Kwasowość tego St.Laurent jest wyraźna, ale nie nadmierna i raczej delikatna. Wino ma dość przyjemną, gładką teksturę z nieco ostrym zakończeniem. W ustach jest też dość charakterystyczna dla St.Laurent goryczka, w finiszu jest trochę malinowej słodyczy. Wino jest delikatnie taniczne. Piłem je do dojrzewającego sera, i w tym prtzypadku wino było trochę zbyt lekkie, ale myślę że najlepiej pasowałoby na przykład do jakiegoś lekkiego bigosu.

Podsumowując, jest to dość charakterystyczny i jak najbardziej poprawny przykład szczepu St.Laurent. Właściwie nie ma tu nic specjalnie zaskakującego, ale z drugiej strony to jest solidne, całkiem nieźle wyważone wino. W swojej cenie zaledwie 22.90 złotych to naprawdę niezły zakup, na pewno ciekawszy niż coś co można w podobnej cenie kupić w dyskoncie lub przeciętnym supermarkecie... Tą akurat butelkę zakupiłem na bohemiasekt.pl, ale z tego co pamiętam to wina tego producenta w Czechach kosztują poniżej 100 koron, a oceniając po dwóch winach, których już próbowałem, to tego producenta na pewno można polecić...    

wtorek, 4 września 2012

Augustiniansky Sklep, Chardonnay o tokajskim charakterze

Czasami mam wrażenie, że może powinienem przemianować tego bloga na np. Morawskie WinoGronowe, ale tak po prostu się złożyło, że jedno po drugim idą same wina czeskie. Inne wina w moim asortymencie są albo za dobre (i rzecz jasna chomikuję je na później, a konkretnie na bliżej nieokreśloną datę w odległej przyszłości) albo po prostu je znam i nie byłyby żadną niespodzianką. Inne po prostu akurat mi w tej chwili 'nie podchodzą' (i czekają np. na zimę). No w każdym razie, jak łatwo można się domyśleć, kolejne wino pochodzi z.... tak, zgadliście! Z Moraw w Czechach, wręcz na etykietce mamy bardzo dokładnie wyszczególniony okręg i obszar, a nawet dokładną lokalizację (konkretnie jest to: oblast Morava, podoblast Slovacka, obec Nenkovice (miejscowość), vinicni trat Hejdy, co mi sugeruje, że mamy tutaj nawet określoną nazwę konkretnej działki/winnicy/lokalizacji, inaczej mówiąc dokładniej się nie dało) a to sugeruje że mamy już do czynienia z winem z 'wyższej', no jak kto woli, ze średniej półki.  Co więcej, jest to wino późnego zbioru (pozdni zber) określone jako 'polosladke'. W sklepie w którym je kupowałem (w Albercie w miejscowości Unicov) było to jedno z najdroższych win, bo kosztowało aż 176 koron!!!! (ok 30 zł :D, drożyzna!). Tak więc, mogłem się wiele spodziewać po tym Chardonnay. A jak rzeczywistość ma się do wyobrażeń? W końcu w przypadku Chateau Lednice (też Chardonnay i pozdni sber) oczekiwania okazały się dalece wygórowane..

To Chardonnay w kieliszku ma bardzo intensywną, głęboko żółtą, bardzo atrakcyjną barwę. Aromat jest niezwykle intensywny i skoncentrowany, wręcz esencjonalny. Są tu intensywne nuty miodu i kwiatów, rodzynek, czegoś w rodzaju winogronowej esencji, jest też dość ostra woń alkoholu. Aromat przywodzi na myśl węgierskie tokaje. Także w smaku to Chardonnay ma wiele z charakteru tokajskich win, tak naprawdę trudno to określić innymi słowami. Wino jest dość gładkie, w smaku jest trochę rodzynek. Niestety to 'polosladke' wino zbyt słodkie nie jest. W ustach brakuję trochę esencji i słodyczy, które tak bardzo dominują aromat tego wina. Owszem jest trochę gęstości charakterystycznej dla słodkich i półsłodkich win, ale najwidoczniej dość intensywna i ostra kwasowość całkowicie ten cukier maskuje. Ogólnie w smaku wino raczej płaskie, ale również dość solidne, żywe i nawet przyjemne. Co tu dużo mówić, mam raczej mieszane odczucia co do tego wina. Z jednej strony intensywny, bogaty, pełen słodyczy aromat, a z drugiej raczej płaski, mało ciekawy, zdominowany przez kwasowość smak. Mam trochę wrażenie, że owszem, 'materiał źródłowy' czyli winogrona, były naprawdę przedniej jakości, ale wino jakby nie do końca jest 'udane'. Może i się nie znam,jakoś świetnie na produkcji wina, ale osobiście to bym wrzucił to winko na parę miesięcy do beczki, to może wyszło by z tego coś bardziej 'krągłego'. Inna sprawa, że być może to Chardonnay jest poprostu zbyt stare i najlepszy czas do spożycia już minął. To wino z rocznika 2007 powinno według etykietki leżeć nie więcej niż 5 lat, więc jak tu nie liczyć, dla tego wina był to już najwyższy czas, a może już było po prostu zbyt późno...

Jak na razie mój prywatny ranking białych win z Moraw przedstawiałby się tak:
1. Bzenecka Lipka
2. Mueller-Thurgau/Muskat Moravsky; Diana Moravia
3. Chardonnay, Augustiniansky Sklep

i daleko, daleko na szarym końcu
Chardonnay, Chateau Lednice, 

z białych win z Moraw na ocenę czeka jeszcze Veltlinske Zelene, ale szczerze to nie mam pojęcia kiedy się to wino do kieliszka napatoczy... :D

wtorek, 28 sierpnia 2012

Nie wszystko złoto co się świeci - "Półsłodki" Riesling z Chateau Lednice

Dlaczego napisałem półsłodki w cudzysłowiu?? Dlatego że to wino nie ma nic wspólnego ze słodkością czy nawet półsłodkością, tak moim skromnym zdaniem nawet nie zbliża się do określenia półwytrawne... Szczerze, to próbowałem już wytrawnych białych win o większej dozie słodyczy niż to 'półsłodkie'. No chyba że polosladke to nie oznacza półsłodkie tylko super-wytrawne :D W każdym razie długo zastanawiałem się czy wogóle o tym winie pisać, bo o winach zwyczajnie słabych po prostu za bardzo pisać mi się nie chce, no chyba że w ramach swoistego ostrzeżenia... Ewidentnie skusił mnie dość atrakcyjny wygląd butelki (przyznaję że często tym się sugeruję, mniemając że jeżeli ktoś zadaje sobie dość trudu żeby zatrudnić dobrego grafika, to również przykłada się do produkcji wina, no ale wiadomo, od każdej reguły są wyjątki) no i fakt, że jest to wino późnego zbioru (pozdni sber po czesku, lub jak kto woli spaetlese po niemiecku), co pozwalało mi oczekiwać czegoś o wysokiej gęstości, zawartości cukru i ekstraktywności.

Niestety nic z tego! Owszem aromat wina jest całkiem przyjemny, świeży, kwiatowo-miodowy, ale na tym przyjemne odczucia się kończą, bo wino jest najzwyczajniej w świecie zbyt kwaśne, wysoka kwasowość dominuje wszystko co w tym winie mogłoby być dobrego. Krótko mówiąc, przyjemność ze smakowania tego wina jest bardzo niewielka, przynajmniej jak dla mnie. Być może ktoś by powiedział, że nie jest wcale takie złe, ale największy minus to fakt, że to wino nie ma nic wspólnego z tym czego można by się całkiem słusznie spodziewać...

piątek, 24 sierpnia 2012

Zamecke Vinarstvi, niezupełnie typowy Zweigelt..


Ponieważ wstępu dokonałem już w poprzednim poście, tym razem ograniczę się do sedna. Tym razem wino ze szczepu Zweigelt. Już kilka razy zdażyło mi się próbować win z tego charakterystycznego przede wszystkim dla Austrii szczepu. Ta krzyżówka St. Laurent (Svatovavrinecke) i Blaufraenkisch (Kekfrankos/Modra Frankovka) ma na pewno wielki potencjał i nie bez powodu jest najpopularniejszym czerwonym szczepem w Austrii. Tak z doświadczenia wiem że najczęściej daje wina dość solidne, z dużą dozą słodyczy oraz czereśniowo-wiśniowych aromatów, a przede wszystkim raczej łagodne i gładkie, pozbawione tanin, co na pewno też przyczynia się do popularności tego szczepu.

Zweigeltrebe od Zamecke Vinarstvi w kieliszku jest przejrzysty, rubinowy, od razu widać że nie jest to gęste, wysoce ekstraktywne wino. Fakt że wino ma tylko 11.5% alkoholu (austriackie Zweigelty zazwyczaj mają ponad 13%, zresztą inny Zweigelt przywieziony przeze mnie z Czech też ma ponad 13%) też sugeruje, że wino jest raczej lekkie. W aromacie jest coś w rodzaju pieprzu, może ostrej papryki, są też porzeczki i wiśnie. Wino jest w smaku bardzo żywe i owocowe i charakteryzuje się dość mocną, orzeźwiającą kwasowością. Jest lekkie w strukturze, w smaku pieprz i wiśnie, sporo ostrości. Z jednej strony jest tu trochę włoskiego klimatu (z tych bardziej owocowych win) z drugiej trochę z klimatu Bikavera (tylko bez tej struktury i ciężkości). Ogólnie jest to dość orzeżwiające wino o żywym, owocowym charakterze i sporą dozą pikantnośći. Połączenie ze słodką, kremową goudą doskonale jeszcze wydobyło wiśniowe i czereśniowe aromaty, a nieco zgasiło pikantną ostrość. Ten Zweigeltrebe jest nawet zaskakujący i dość, ciekawy. Jest na tyle charakterystyczny, że na pewno nie będzie smakował każdemu. Z pewnością dla wielu mogłoby być zbyt ostre, lub zbyt kwaśne. 

Win z Moraw ciag dalszy, na poczatek biale wino Mueller-Thurgau/Muskat Moravsky, Diana Moravia


Witamy znowu po już zdecydowanie krótszej niż ostatnio przerwie! Długi weekend spędziliśmy aktywnie jeżdżąc po południowej Polsce a także zachaczyliśmy o Czechy, kraj, jak nawet z niniejszego bloga wysnuć można, o dość bogatych tradycjach winiarskich, nie do końca słusznie kojarzony w Polsce prawie wyłącznie z piwem (co jednak być może już powoli się zmienia..) no ewentualnie ze spirytualiami. No i oczywiście nie mogło się obyć bez wizyty w sklepie, a konkretniej w dziale z winem...

Wybór w supermarkecie Coop w Ołomuńcu był naprawdę duży, a jeszcze większy był supermarkecie Albert na granicy bezpośrednio przy Kudowie-Zdrój. Dlatego zajęło mi sporo czasu żeby dokonać wyboru, zwłaszcza że muszę przyznać że za bardzo się do tego nie przygotowywałem i kojarzyłem najwyżej dwóch-trzech producentów. Dopiero po powrocie do domu i szybkim wyszukiwaniu w Internecie nabrałem trochę orientacji i teraz już doskonale wiedziałbym czego szukać i na pewno bym się ustrzegł niestety już popełnionych błędów... Mogę powiedzieć od razu że np należy zawsze szukać win z oznaczeniem Salon Vin Ceske Republiky bo to najzwyczajniej oznacza, że mamy do czynienia z jednym z 100 najlepszych czeskich win... No i kolejna ważna rzecz, trzeba zawsze wczytać się w to skąd wino pochodzi!!! Każde dobre wino powinno mieć wyszczególniony region pochodzenia, a mi niestety przydarzyło się kupić wina firmowane przez czeskich producentów, ale pochodzące z Włoch (Chardonnay z veneto) czy Węgier (Modry Portugal), trochę jak dla mnie nieuczciwe i mylące, no ale jak widać, taka praktyka... Zawsze staram się wczytywać w etykietki, no ale widać w paru przypadkach najważniejsze mi umknęło... W czeskich regionach winiarskich za bardzo się nie orientuję, ale po pierwsze trzeba zapamiętać Morawy no i chociażby takie miejscowości jak Valtice, Mikulov, czy Lednice.



To tyle tytułem wstępu. Czas na wino. Na pierwszy ogień poszło białe, półwytrawne wino ze szczepów Mueller-Thurgau i Muskat Moravsky od Diana Moravia. Wino to już z wyglądu tkwiąc jeszcze w butelce z bezbarwnego szkła wygląda dość atrakcyjnie dzięki swojej jasno żółtej, słonecznej i ciepłej barwie. Jednym słowem zachęcająco. W pierwszej chwili w aromacie typowe dla Muskatu nuty – szczerze to trudno mi to jakoś inaczej określić, bo zapach win z tego szczepu jest na tyle charakterystyczny i niepowtarzalny że nic innego mi nie przychodzi na myśl, po prostu trudno ten aromat pomylić z czymkolwiek innym, dlatego trzeba powiedzieć wprost – jest muskatowy... :D To jednak nie koniec, no bo w końcu nie tylko muskat w tym winie tkwi. Tak szczerze, to zupełnie nie mam doświadczeń jeżeli chodzi o wina ze szczepu Mueller-Thurgau, ale być może właśnie te winogrona są odpowiedzialne za soczyste aromaty zielonych jabłek, cytrusów a w szczególności pomarańczy, które pojawiają się z czasem (kiedy niestety wino już się kończy, a 'niestety' dość 'dobrze wchodziło'...). W ustach wino jest dość gładkie, ma trochę gęstości i cukru. Z jednej strony jest dość harmonijne, a z drugiej ma wyraźną kwasowość a w finiszu jest ostre, może nawet pikantne i znowu pojawia się trochę zielonych jabłek. Mniemam, że kontrasty w tym winie wynikają właśnie z połączenia tych dwóch wyżej wspomnianych szczepów, z pewnością Mueller-Thurgau dodał Muskatowi dużo życia i świeżości. Ogólnie dość przyjemne i ciekawe wino, ale z drugiej strony raczej pozbawione jakiejś szczególnej głębii, czy intensywnych, unikalnych smaków i aromatów. Ceny nie pamiętam, ale jestem praktycznie pewien że jest to w przeliczeniu między 15 a 20 zł...


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Modry Portugal, Habanske Sklepy, południowy charakter z... Czech


Tak jak już wspominałem, wino nierzadko zaskakuje i za nic ma stereotypy... Południowy charakter z Moraw? A czemu nie? No jakbym wino o „południowym” charakterze zakupił od polskiego producenta to może i by był szok, ale takie wino z Czech, Niemiec, czy Austrii to w sumie nic tak całkiem niezwykłego, jak najbardziej się zdarza.

Tak też jest z Modrym Portugalem od Habanske Sklepy. Już z butelki wydobywa się bardzo ostry i charakterny aromat. W kieliszku wino jest przejrzyste, ma bardzo przyjemną, ciepłą, rubinową barwę. To wino już potrzebuje nieco 'poddychać', ponieważ chwile po otwarciu w aromacie jest pełno duszącego dymu i jałowca a w smaku trochę goryczy. To wszystko na szczęście mija zaledwie po jakichś 30 minutach i robi się tylko coraz ciekawiej. W aromacie pojawiają się czereśnie, a nawet słodkie konfitury z czerwonych owoców, zapach jałowca stopniowo zanika ale trzyma się dość długo. Jest też tu sporo alkoholu w nosie. Chociaż w aromacie jest sporo południowych aromatów, to jednak w ustach jest już nieco bardziej w klimacie środkowej Europy. Ten Modry Portugal rzecz jasna nie dorównuje mocą i strukturą południowym winom, ale sporo jest tutaj tego klimatu. W smaku już nieco jesteśmy bliżej Węgier. W ustach dość żywa kwasowość, ale też trochę krągłej słodyczy, jest aronia i trochę jałowca. Nawet ciekawe i złożone wino, co więcej co zawsze jest intrygujące, przechodzi dość duże przeobrażenia po otwarciu, w trakcie picia (no o ile nie pijemy zbyt szybko) jedne aromaty zanikają, inne się rozwijają. Czy jest przyjemne? No jeżeli miałbym zdecydować czy bardziej przyjemne czy interesujące, to powiedziałbym, że interesujące, no ale to już kwestia gustu...

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Vino Mikulov, Svatovavrinecke Rose z Moraw


Właściwie najlepszą metodą oceny wina zbliżającą się do jakiejś namiastki obiektywności byłoby porównanie win z tego samego szczepu, o podobnej cenie i ewentualnie z tego samego regionu. W innym przypadku jedyne co może wykazać nasze porównanie, to to że wolimy jeden szczep od innego, lub jeden kraj od drugiego... To Svatovavrinecke Rose, to już będzie drugie różowe wino tego szczepu jakie tutaj opisuję, więc w końcu jest jakiś materiał do konkretnego porównania...

Svatovavrinecke Rose zakupiłem na sklep.bohemiasekt.pl w cenie 20.90zł, więc tu jest zdecydowanie atrakcyjnie. Kolor też jest bardzo ciekawy, jasnoherbaciany, trochę brzoskwiniowy, czasami nawet delikatnie pomarańczowy. W aromacie kwiaty, momentami melon, trochę brzoskwinii i pomarańczy. W smaku nie wyczułem żadnych konkretów, jest owocowo, delikatnie, może nieco pomarańczowo. Wino ma bardzo przyjemną, jedwabistą teksturę i chociaż to wytrawne wino, to wyraźnie można wyczuć bardzo delikatną słodycz... To svatovavrinecke charakteryzuje się też raczej delikatną, ale zaznaczoną kwasowością i nieco ostrym finiszem. Podsumowując, kolejne bardzo przyjemne wino na upały. Zdecydowanie bardziej polecam niż Svatovavrinecke od Spielberga, to od Vino Mikulov jest po prostu dużo lżejsze i 'przyjemniejsze w odbiorze'.

środa, 1 sierpnia 2012

Chateau Bzenec - Modry Portugal z Moraw

Modry Portugal/Blauer Portugieser z Moraw od Chateau Bzenec. Czerwone, wytrawne wino o niewielkiej zawartości alkoholu (11.5%). Kolejne winko z Czech zakupione w cenie niecałych PLN25 na bohemiasekt.pl. Pierwsze wrażenie może nie było najlepsze, ale to że aromat chwilę po otwarciu potrafi być dziwny i nawet nieprzyjemny, to nie jest nic niezwykłego. Nie tylko ciężkie i solidne wina potrzebują pooddychać, bo pod korkiem często w pierwszej chwili możemy się natknąć na coś niezbyt atrakcyjnego. Ale wystarczy zaledwie kilka minut i już robi się ciekawie... Można powiedzieć że aromat tego wina ewoluuje. W pierwszej chwili są wiśnie i czereśnie, z upływem czasu pojawia się czarna porzeczka i nieco jałowca może trochę dymu i wino robi się nieco ostrzejsze. Wino jest bardzo lekkie, prawie pozbawione tanin i charakteryzuje się raczej delikatną kwasowością, ma dość gładką teksturę. W smaku trochę brakuje wyrazistości, jest trochę malin i porzeczek. Wina z tego szczepu i z tego regionu Europy są raczej łagodne, delikatne i lekko zbudowane, i tutaj w sumie nie należy się spodziewać czegoś diametralnie (co nie oznacza że nie można się tutaj natknąć na wina o 'południowym charakterze') odmiennego, ale mogę powiedzieć że jednak w przypadku tego Modrego Portugala zabrakło trochę charakteru i wyrazistości aromatów. Z lekkością najlepiej współgrają intensywne aromaty i żywa owocowość, a właśnie tego trochę tutaj zabrakło. Modry Portugal od Chateau Bzenec jest nawet przyjemnym, ale niestety trochę płaskim winem. Ogólnie dobrze, ale bez rewelacji...

niedziela, 29 lipca 2012

Bzenecka Lipka z Moraw, 'wchodzi' aż miło... :)

Dzisiejsze wino niestety zdecydowanie zbyt szybko się skończyło, po prostu było za dobre i doskonale zimne, w tym 30-stopniowym upale cieszyło się bardzo dużą popularnością i tak w trzy osoby opróżniliśmy całą butelkę w jakieś kilkanaście minut...

Bzenecka Lipka od Chateau Bzenec z Moraw to półwytrawny Riesling w niezłej cenie niecałych 25 złotych.Wino to zakupiłem na stronie sklep.bohemiasekt.pl czekałem długo bo aż trzy tygodnie! No ale w końcu dojechało (wraz z 5 innymi).

Już z samej butelki zaraz po otwarciu rozszedł się bardzo przyjemny, bardzo obiecująco świeży aromat. W kieliszku wino jest jaznożółte, momentami nawet jakby zielonkawe. Aromat jest naprawdę doskonały, dość typowy dla Rieslinga, jest tu silna, dominująca nuta egzotycznych owoców, zwłaszcza ananasa, trochę słodyczy. Generalnie jest bardzo świeżo, żywo i owocowo, tak jak ma być... Wino według etykietki jest półwytrawne (polosuche) i rzeczywiście, chociaż może nie ma jakiejś ewidentnej nuty słodyczy, to żywa ale delikatna kwasowość wyraźnie złamana jest cukrem. Wino jest dość gładkie w teksturze, przyjemne, owocowe, bardzo delikatnie miodowe, można by się tam właściwie doszukać czegoś z kwiatów lipy. W smaku może nie ma nic zaskakującego, ale podsumowując wszystko to bardzo fajny i przyjemny Riesling, doskonały na upalny dzień i wieczór...

wtorek, 3 lipca 2012

Svatovavrinecke Rose 2010, Spielberg

















Witamy z powrotem po baaaaaardzo długiej przerwie. Tym razem wracamy z miejmy nadzieje już jak najbardziej regularnymi postami. (plan minimum to 1 wino tygodniowo!).


Dzisiaj do kieliszka trafiło różowe wino Svatovavrinecke Rose rocznik 2010 od Spielberga. Wino zostało zakupione od importera „Austrovin” wyspecjalizowanego w (jak łatwo się domyśleć) winach z Austrii. Ale oprócz win z Austrii oferuje również kilka win z Moraw, między innymi omawiane dziś różowe winko. Nie będę krył że jestem szczególnie zainteresowany kierunkiem środkowoeuropejskim, zwłaszcza że w Polsce nadal wina z Moraw, Słowacji czy nawet Austrii są w pewnym sensie bardziej „egzotyczne” (czy też inaczej nieznane) niż wina z Włoch, Hiszpanii, Portugalii czy nawet Chile. Nie znaczy to jednak że zamierzam pomijać wina z tych krajów, tak naprawdę kilka ciekawych pozycji z klasycznych regionów winiarskich już czeka na recenzje.


Ale do sedna, szczep Svatovavrinecke, znany również pod nazwą St.Laurent (np. w Niemczech) znałem do tej pory głównie z lekkich ale ciekawych i aromatycznych win czerwonych znad Renu (chociażby St.Laurent od Anselmanna). Różowy St.Laurent z Moraw ma piękną jasnołososiową barwę z delikatnym odcieniem miodu. Jednak zawartość smakowa nieco odbiega od wyobrażeń jakie można mieć po pierwszym spojrzeniu. Co więcej wino określone przez producenta jako 'polosladke' niebardzo wpasowuje się w tą kategorię. Owszem, dość znaczna kwasowość jest do pewnego stopnia zrównoważona cukrem, ale moim skromnym zdaniem w smaku wino nawet nie zbliża się do kategorii 'półsłodkie', za to jego niewątpliwą zaletą jest dość miękka i przyjemna tekstura zapewne wynikająca właśnie z zawartości cukru. 'Półwytrawne' niewątpliwie byłoby bardziej trafnym określeniem, zwłaszcza że wino jest dość ostre i 'szczypiące' na języku. Co warto zaznaczyć, wino nabiera najwyższych walorów smakowych nie prosto po wyjęciu z lodówki ale w momencie gdy zbliży się do temperatury pokojowej, w tym momencie miękka tekstura zaczyna dominować nad intensywną kwasowością i ostrością na języku.

Ale zaraz zaraz, gdzie bukiety, aromaty i takie tam? Jeżeli chodzi o aromat to nie za bardzo jest o czym mówić ponieważ jest on bardzo słaby, można wyczuć jedynie bardzo delikatną owocową świeżość, i to właściwie tyle, pod tym względem Svatovavrinecke Rose jest raczej nieciekawe.

Zatem czas na szybkie podsumowanie. Moje pierwsze wino z Moraw jest trochę rozczarowaniem, niby dobre, ale bez historii, zapamiętam nazwę itd. ale niewiele poza tym. Pod wieloma względami jest to wino jak najbardziej dobre i poprawne, być może oczekiwania miałem zbyt duże (i może degustacja kolejnego dnia przyniesie inne wrażenia..) być może po prostu nie trafiło w mój gust (moim niedoścignionym wzorem letniego słodko-orzeźwiającego wina nadal jest łagodny Portugieser Weissherbst od Sommera, niestety niedostępny w tej chwili w Polsce). No więc tak, obiektywnie rzecz biorąc, przyzwoite różowe wino, ale cena 39zł to jednak trochę za dużo, za wino którego nie musze koniecznie mieć w swojej kolekcji...

p.s. a propos pierwszego wina z Moraw, jedzie juz do mnie (no nie doslownie ale juz prawie) dostawa Czeskich win, kilka czerwonych, biale i rozowe, wiec bedzie o czym pisac, byc moze ktores z nich bedzie wiekszym (pozytywnym) zaskoczeniem niz Starovavrinecke...